O historii troszeczkę inaczej

foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Dnia 09.11.2018 uczeń naszego liceum, Jan Jarmuła (klasa IIA) - brał udział w uroczystych obchodach odzyskania niepodległości, w Szkole Podstawowej Nr 66 im. Księdza Juliana Chróścickiego w W-wie, jako współautor dioramy modelarskiej przygotowanej z okazji 100-lecia odzyskania Niepodległości.

 

Diorama została przygotowana przez grupę modelarzy z Pracowni Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej pod przewodnictwem Sławomira Rakowieckiego. Przedstawia ona sceny batalistyczne, jakie działy się między 1918 a 1920 rokiem, między innymi:

- przybycie Błękitnej Armii Generała Józefa Hallera do Kraju

- sceny rozbrajania Niemieckich Żołnierzy na posterunkach i wartowniach

- fragmenty walk z armią konną Budionnego

- fragmenty walk toczonych podczas Bitwy warszawskiej

- oraz osobliwe sceny w narożnikach

 

Szef PMiHW - p. Sławomir Rakowiecki - udzielił także wywiadu:

- Skąd Zaczerpnął Pan pomysł na temat prezentowanej dioramy?

- Czterdziesty piąty rok prowadzę Pracownię Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej. Założyłem ją i rozwijam konsekwentnie, bo jest moim życiowym hobby. Przez lata jako środowisko zyskaliśmy uznaną pozycję oraz wypracowaliśmy sobie pewną renomę. To zobowiązuje. Sama okazja, jakże niezwykła przecież, 100 lat Odzyskania Niepodległości stanowiła wyzwanie. A przeznaczenie dla szkoły nakazywało podejść do tematu tyleż praktycznie, co perspektywicznie. Doświadczenie i głęboka znajomość historii pozwoliły na powstanie koncepcji dającej odbiorcy (szkole) możliwości użytkowania dioramy nie tylko ściśle zgodnie z jedną datą. Dlatego postanowiłem odnieść się i zaprezentować w miniaturze nastrój, atmosferę, wygląd, typowość. W założeniu ma to dać możliwość snucia opowieści ilustrowanej scenami z dioramy. Mamy więc moment rozbrajania żołnierzy niemieckich, przez zwykłe zdeterminowanych cywili. To jest element centralnej części dioramy. Dotyczy dokładnie dni listopadowych 1918 roku. Mamy gospodarstwo, obejście wiejskie, a przy nim starszą kobietę która mobilizuje do wstępowania do rodzącego się Wojska Polskiego. Mamy (na drodze w środku dioramy) grupę ludzi uciekających z obszaru zagrożonego działaniami wojennymi. Ale o odzyskaną Niepodległość przyszło Polakom niemal natychmiast walczyć. Dlatego szereg typowych po niedawno zakończonej Wielkiej Wojnie scen batalistycznych. Jest fragment Bitwy Warszawskiej. Doświadczenia wojenne - obrońcy w okopach (wojna wszak zwana była okopową). Nacierają różne formacje Czerwonej Armii. Kozacy, zwykła piechota, marynarze. Mają dużą przewagę liczebną. W środku dioramy kolejne obrazki: obóz Wojsk Polskich, sztab, magazyn, polowy punkt opatrunkowy. Bliżej (jesteśmy na kresach południowo-wschodnich) cmentarzyk - katolicki i prawosławny. Po prawej stronie walki z masami jazdy z groźnej i o złej sławie Armii Konnej Budionnego. Basmachi, Kozacy, taczanki. na wysokim wzgórzu (z punku widokowego) wydarzenia obserwują z obawą panie z dziećmi. Na drodze kolumna marszowa wracającej do kraju z Francji słynnej Błękitnej Armii generała Hallera. Razem ze sprzętem. Z założenia diorama ma pozwolić opowiadającemu o tych wydarzeniach na otwarcie wyobraźni. W miniaturze dać możliwość przeniesienia się w czasie. Jeśli dodamy do tego plakaty z tamtych lat, drogowskazy nieprzypadkowo skierowane i wskazujące określone miejscowości to prezenter - opowiadacz zyskuje wielkie pole do popisu. same figury to konkretne jednostki. Znajdziemy pododdziały słynnych Pułków Kawalerii spod Rokitnej czy Jazłowiec, Pierwszą Brygadę, Strzelców. Widoczne są typowe sceny walki, jest nawet samolot! Sopwith Camel, ale już w barwach Polskiego Lotnictwa Wojskowego. Ważne, że o samym odzyskaniu niepodległości, cudzie nad Wisłą, początkach odradzającego się Państwa Polskiego można “czytając dioramę” opowiadać tak uczniom - wychodząc nawet poza podstawę programową, jak i dorosłym. Cztery narożniki, celowo wkomponowane w otaczający świat, niosą kolejną zamierzoną przesłankę. Marszałek przed Belwederem, moment powołania do stanu kapłańskiego dzisiejszego Patrona Szkoły, groźni liderzy Czerwonych sił najezdniczych (Lenin, Tuchaczewski, Dzierżyński, Budionny), Wreszcie Haller dokonujący w zatoce Puckiej symbolicznych zaślubin z Bałtykiem swoim pierścieniem. Tu ciekawostka. Działo się to w lutym, śnieg mróz… Myśmy dodali optymizmu lokując Generała w ciepłym otoczeniu, radośnie. Mam nadzieję, że obliczona na korzystanie z niej w kilku okolicznościach i z różnych okazji diorama spełni rolę praktycznej pomocy naukowej nie tylko z okazji 11 listopada…

- Z jakich źródeł korzystał Pan, aby uzyskać informacje dotyczące szczegółów ubiorów historycznych, uzbrojenia oraz miejsc przedstawionych na dioramie?

- Lista Bibliografii jest długa. Przecież mamy w Pracowni kompletne zaplecze ikonograficzne dla ponad trzydziestu okresów historycznych  oraz materiały gromadzone i weryfikowane od czterdziestu lat. Nie mniej kluczowe były tu dwie pozycje, trochę dziś “białe kruki”: “Żołnierz Polski 1832-1939 Stanisław Gepner” i “Błękitna Armia” - Muzeum Wojska Polskiego - Wojciech Krajewski, Michał Mackiewicz, Andrzej Szczepanowski i Janusz Wesołowski.

- Na jakie trudności napotkali wykonawcy dioramy w trakcie jej przygotowania?

- Jako autor koncepcji i scenariusza dioramy zestawiłem zespół wykonawczy składający się poza mną jeszcze z siedmiu członków KH PMiHW. Uczniowie ze szkoły podstawowej, gimnazjum i szkół średnich. Znam ich od lat. Wiem który z nich, co umie, co lubi robić, w jakiej dziedzinie jest najlepszy. Mam nadzieje że Państwo podzielą moje zadowolenie z ich dokonań, oceniając efekt naszej wspólnej pracy. Jako profesjonaliści nie mieliśmy problemu z samym wykonawstwem, choć np.: nie są już produkowane modele czy figury formacji, których potrzebowaliśmy. Oznaczało to, że większość prezentowanych musieliśmy “przerabiać”. Na jedną figurkę składają się części z kilku różnych. dotyczy to tak figur ludzi jak np. koni.Kłopoty leżały w strefie zaopatrzenia (pozyskaniu niezbędnych materiałów). Dotyczyły bezpiecznego transportu, miejsca przechowania dioramy w szkole do czasu jej wyeksponowania. Tu stale towarzyszy obawa o to czy nie zaszło nic, co by cokolwiek złego spowodowało. Ostatni akord pracy jeszcze przed nami. Kiedy odpowiadam na pytania, mam świadomość,że płyty musimy bezpiecznie znieść z nietypowej i kłopotliwej “kryjówki na strychu”, dokonać montażu, zabezpieczyć. Tu pomogą niezwykle sprawni i fachowi technicy z Narodowego Muzeum Techniki, montując system ekspozycyjny (podstawa, oszklenie, oświetlenie). Wielokrotnie Współpracowaliśmy z Nimi, mamy do nich zaufanie. My robimy swoje.

 

Jan Jarmuła, kl. IIA

certyfikat

Dobry Start logo

Sportowy Anders

c622ff1183b7fb00f9316af3e574016f facebook logo black png facebook logo 400 400

um baner 500